Porto – co mnie w nim urzekło i co warto zobaczyć?

Porto – ostatnio bardzo popularny turystycznie kierunek. Czy naprawdę warto zobaczyć to miasto?

Porto jest wspaniałym, pełnym urokliwych uliczek miastem. Mówi się, że czas się tam zatrzymał.

Kolorowe domy, brukowane uliczki, zabytki, stare tramwaje tworzą niesamowity klimat. Dodatkowo płynąca przez środek miasta rzeka z licznymi mostami oraz bliskość oceanu dodają miastu uroku, a w upalne dni przynoszą wytchnienie i orzeźwienie. Liczne winiarnie, w których można skosztować lokalnych trunków są wymarzoną atrakcją dla smakoszy wina takich jak ja. 😉

Ribeira

Ribeira – nadrzeczna dzielnica z charakterystycznymi, kolorowymi domami. Naprzeciwko niej, czyli po drugiej stronie rzeki, można degustować i kupić lokalnej produkcji wina.

Aby spojrzeć na miasto z góry trzeba wejść na szczyt Wieży Kleryków (Torre de Clerigos), a więc pokonać 225 schodków. 🙂

Wspaniałym mostem przechodzi się na drugą stronę rzeki. Hm, czy on coś przypomina? Zaprojektował go pod koniec XIX w. Teofil Seyrig – uczeń Gustave’a Eiffela. To tłumaczy podobieństwo do słynnej wieży 🙂

Ponte Luis I

Polecam przepłynąć statkiem niedługi rejs i poznać historię kilku mostów na rzecze Douro.

Douro

Majestic Cafe to piękna kawiarnia powstała w 1921 r. Od zawsze była miejscem spotkań śmietanki towarzyskiej i intelektualnej. To tutaj powstały pierwsze rozdziały Harrego Pottera i Kamienia Filozoficznego pisane przez J.K Rowling, która przez ponad osiemnaście miesięcy mieszkała w Porto. Niestety nie udało się nam wejść do środka, ponieważ  akurat była niedziela (nasz ostatni dzień) i kawiarnia była nieczynna. Pozostało nam tylko zerknąć przez witrynę na wspaniały, secesyjny wystrój.

Księgarnia Lello & Irmao – uważana za jedną z trzech najpiękniejszych w Europie. Trudno się z tym nie zgodzić, bo wnętrze robi wrażenie. Zobaczymy tu 100-letnie meble, witrażowy sufit oraz kręcone, rzeźbione schody, którymi podobno zainspirowała się J.K Rowling przy tworzeniu podobnych, ruchomych schodów Hogwardu.

Parca de Lisboa – skwerek zielni w środku miasta, przy samej księgarni Lello

Zabytkowy tramwaj w Porto

Ze względu na niewielką odległość (kilka km) oceanu od centrum miasta, na plażę pojechaliśmy rowerami.

Muzeum i stadion FC Porto to ciekawe miejsce nie tylko dla fanów piłki nożnej. W muzeum dowiemy się historii klubu i różnych ciekawostek, a na stadionie zobaczymy z bliska murawę i posiedzimy w fotelach dla VIP’ów. 🙂 Zwiedzimy także parking dla autokarów oraz szatnie gości. Szatnia gospodarzy nie jest dostępna dla turystów i mediów. Jest swego rodzaju świątynią, gdyż taką tradycję zapoczątkował Jose Mourinho (gdy był trenerem FC Porto) i jest ona kultywowana do dnia dzisiejszego.

Z restauracji w Porto polecam Brasao, w której podają najpyszniejszą choć tłustą i kaloryczną, portugalską kanapkę (Francesinha). Składa się ona z zapieczonego chleba tostowego z kilkoma rodzajami mięsa w środku, topionego sera na wierzchu, a polana jest sosem piwno-pomidorowym. Niestety nie mam żadnego sensownego zdjęcia.

Moja pamiątka z Porto – porcelanowy kubek firmy Vista Alegre.

W moim odczuciu Porto jest dość kameralne i kompaktowe. Zwiedzaliśmy je głownie na piechotę, z wyjątkiem taksówki na lotnisko, rejsu statkiem po rzece Douro, wycieczki rowerowej nad ocean oraz kolejki linowej. 🙂 To miasto jest zupełnie inne od hałaśliwych i zatłoczonych metropolii europejskich, które dobrze znamy. Tutaj można poczuć się naprawdę swojsko i odpocząć. Dlatego z pełnym przekonaniem i odpowiedzialnością polecam, by je odwiedzić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *