Rzym – zwiedzanie i popularne atrakcje

Najpopularniejsze atrakcje, które trzeba zobaczyć podczas zwiedzania Rzymu oraz kilka ciekawostek i moich opinii.

Co warto zwiedzić?

Koloseum

Zaczęliśmy „na grubo”, od wizytówki Rzymu – Koloseum. Z małymi nieprzyjemnościami na początku i nieudaną ostatecznie próbą dostania się do środka. Zwiedziliśmy je z zewnątrz, tak jak lubimy – bez żadnej zorganizowanej wycieczki. Pokręciliśmy się po okolicy, porobiliśmy fajne zdjęcia i też było świetnie. Szkoda nam było tylko tych ponad dwóch godzin, które straciliśmy czekając na wycieczkę, wątpliwej uczciwości firmy – przewodnika. Samo Koloseum robi wrażenie, tym bardziej, gdy uświadomimy sobie jakimi metodami i w jakich czasach powstawała ta monumentalna budowla.

Szacuje się, że arena pomieścić mogła 50 tyś. osób. Jak wiadomo było to centrum „rozrywki” ówczesnych Rzymian, w którym odbywały się walki na śmierć i życie gladiatorów, często z udziałem dzikich zwierząt, bądź po prostu łowy na te zwierzęta. Z tych względów miejsce wywołujące we mnie mieszane uczucia, w końcu było świadkiem okropnych scen, a w jego piasek wsiąkło wiele krwi.

Ołtarz Ojczyzn

Z Koloseum krótkim spacerkiem przeszliśmy pod Ołtarz Ojczyzn z pomnikiem Wiktora Emanuela II, zaprojektowany, by uczcić zjednoczenie Włoch. Znajduje się tu Grób Nieznanego Żołnierza i płonący wieczny ogień, przy którym żołnierze pełnią wartę oraz statua Bogini Rzymu. Miejsce, w którym odbywają się ważne uroczystości państwowe. Pod względem architektonicznym dla jednych jest to hit, dla drugich kit. Zdania krytyków są podzielone. Jak dla mnie budowla pokaźnych rozmiarów, a przez to stanowi dobry punkt odniesienia. 🙂 Pod względem estetyki faktycznie nie rzuca na kolana, ale juz pod względem rozmiarów tak.

Następnie zrobiliśmy sobie małą wycieczkę po Placu Weneckim, by na koniec zjeść pizzę w  niewielkiej restauracji „Fontanna” (w jakiejś bocznej uliczce odchodzącej od Via del Corso).

Bazylika Św. Piotra

Jak już wspomniałam w poprzednim wpisie dotyczącym Rzymu, nasz hotel położony był przy samym Watykanie. Kopułę Bazyliki widzieliśmy zaraz po wyjściu z hotelu. Często spacerowaliśmy po Watykanie, głównie wieczorem. Raz zdarzyło się nam zjeść kolację w jednej z tamtejszych restauracji. Do środka Bazyliki nie weszliśmy, bo odstraszały nas kolejki. Podobnie jak Panteon jest ona na liście „do zobaczenia w przyszłości”.

 

Villa Borghese

Galeria, do której oczywiście nie było biletów na kilka dni po przodu. Obeszliśmy się smakiem, kupiliśmy parasole i wyruszyliśmy w kierunku Schodów Hiszpańskich. Te parasole były niezbędne, bo oczywiście padało. Co jak co, ale szczęścia do pogody na wyjazdach to my nie mamy.  Kwalifikuje się to nawet na oddzielny wpis.

Schody Hiszpańskie

Do Schodów doszliśmy przejściem podziemnym metra, tyle że idąc, a nie jadąc. Na miejscu spotkała nas miła niespodzianka w postaci ładnej, słonecznej pogody. Chowaliśmy więc parasole (które się potem jeszcze przydały), zdejmowaliśmy okrycia wierzchnie i próbowaliśmy robić zdjęcia w zmieniających się warunkach pogodowych. Tak na marginesie, zrobienie zdjęcia w trybie manualnym, w zmieniających się co kilka minut warunkach pogodowych jest niemałym wyzwaniem. 

Znów pokręciliśmy się po okolicy, zrobiliśmy zakupy, a było gdzie wydawać pieniądze. Od sieciówek po drogie butiki światowych marek. Moi chłopcy zaszaleli w sklepie Lego i wydali całe kieszonkowe od dziadków :). Po czym ponownie się rozpadało.. Moje baleriny wystawione zostały na ciężką próbę, którą dzielnie przetrwały, bo już myślałam, że będzie po butach. Nie powiem, że wyszły bez szwanku, ale nie rozkleiły się i nadal nadają się do noszenia. Taka moja, babska, modowa przygoda. 😉 A, przy okazji, zwiedzając Rzym, czy jakiekolwiek inne miasto, dobrze jest zaopatrzyć się w wygodne buty. Niby wiedziałam, ale.. Espadryle obtarły mi pięty dzień wcześniej i zostałam z balerinami. Następnym razem nigdzie się nie ruszę bez wygodnych sneakers’ów.

Fontanna di Trevi

Cudem udało się nam znaleźć miejsce w Restauracji Alla Rampa. Zjedliśmy tam obiad i przeczekaliśmy najgorszy deszcz. Gdy wyszło słońce przeszliśmy do Fontanny di Trevi. Tu czekało mnie kolejne zaskoczenie, bo o ile Schody Hiszpańskie wyobrażałam sobie większe, tak di Trevi myślałam, że będzie mniejsza. Tymczasem jest to konkretna budowla wciśnięta pomiędzy inne budynki i ciasne uliczki. W okropnym tłumie usiłowaliśmy zrobić zdjęcia, na których nie będzie ludzi, no może poza nami. Szybko się stamtąd zabraliśmy, bo nie cierpimy ścisku i tak dużej ilości ludzi na tak małej powierzchni.

Fontanna di Trevi

Piazza Navona

Plac Navona jest jednym z barokowych klejnotów Rzymu. Podziwiać tu można dwie piękne fontanny: Neptuna i Czterech Rzek oraz Kościół Św. Agnieszki. Na co dzień miejsce gdzie występują artyści (uliczni grajkowie, malarze wystawiający swe dzieła). Zimą organizowany jest tutaj coroczny kiermasz bożonarodzeniowy.

Fontanna Czterech Rzek

Panteon

Z Placu Navona przeszliśmy pod Panteon. Akurat trwała msza, więc podziwialiśmy z zewnątrz.

Podobno jest to jedna z najdoskonalszych i najlepiej zachowanych budowli z czasów starożytnego Rzymu. Kopuła Panteonu miała ilustrować gwiezdne sklepienie. W dachu znajduje się dziewięciometrowy otwór symbolizujący Słońce i dający ciekawe efekty świetlne. Żałuję, że nie mieliśmy okazji wejść do środka, by osobiście się o tym przekonać, ale mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja.

Campo di Fiori

Spod Panteonu znów spacerkiem przeszliśmy na Campo di Fiori. Na tamtejszym targu kupiliśmy pyszne świeżo wyciskane soki z pomarańczy i granatu.

Sprzedawca zachęcał do kupna jego produktów krzycząc „Bomba witamina!”. Fajny to robiło efekt, ale stojąc tuż przy nim nie było już takie fajne. Niemniej jednak jego „bomba witamina” weszła na stałe do naszego rodzinnego slangu. 🙂

Largo di Torre Argentina 

Miejsce, w którym najprawdopodobniej zamordowano Juliusza Cezara. Obecnie rozgościły się tutaj koty dokarmiane przez mieszkańców i turystów (mimo zakazu). W ciągu paru minut doliczyliśmy się ich (przynajmniej) kilku sztuk.

Z tego miejsca ruszyliśmy piechotą na Piazza Mattei.

Piazza Mattei

Malutki placyk z Fontanną Żółwi i La Tartaruga Cantina, w której można przysiąść, by coś zjeść lub wypić (zdjęcie fontanny było w poprzednim wpisie, tutaj )Piazza Mattei to miejsce urocze, kameralne i mało turystyczne. Wąska uliczka z licznymi artystycznymi galeriami, ciekawymi sklepami  (np. sklep tematyczny dla fanów Harrego Pottera) poprowadziła nas wprost do dzielnicy żydowskiej. Tu z kolei podziwialiśmy ruiny Teatro Marcello.

Teatro Marcello

Byliśmy już właściwie nad samą rzeką Tyber, więc przeszliśmy mostem na drugi brzeg i przy okazji przyjrzeliśmy się z bliska Wyspie Isola.

I to już był właściwie koniec naszej wycieczki. Mam nadzieję, że ten artykuł, jak i poprzedni, okażą się ciekawe i przydatne, zwłaszcza dla tych, którzy wybierają się na zwiedzanie Wiecznego Miasta. 🙂

2 thoughts on “Rzym – zwiedzanie i popularne atrakcje

  • Reply Angelika - I co ty nie powiesz Listopad 12, 2018 at 8:36 pm

    Chętnie zwiedziłabym te wszystkie zabytki. To musi być niesamowite. Chodzić wokół tych starych budynków i innych cudów i wyobrażać sobie jak ludzie żyli podczas ich świetności. Gdyby nie te tłumy było by idealnie. Ciekawe czy jest jakikolwiek okres w ciągu roku kiedy jest tam pusto.

    • Reply justamoments.pl Listopad 12, 2018 at 9:12 pm

      Tak, czuć tę historię w powietrzu. Podobno spokojniej jest po Nowym Roku, do wiosny. Czyli pewnie druga polowa stycznia do marca, kwietnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *