Święta po mojemu

Święta, to wyjątkowy czas wyczekiwany nie tylko przez dzieci. To cudowne chwile z bliskimi, doskonała okazja do hojności i szczodrości, wybaczania, pojednania. Dla mnie świąteczny czas ma swój klimat, smak i zapach.

Klimatem jest ten szczególny rodzaj magii, wyczekiwania,  dobroci, spokoju i radości. Uwielbiam w tym czasie czytać książki i oglądać filmy o tematyce świątecznej, jeszcze bardziej wprowadzają mnie one w świąteczny nastrój. Pamiętam, gdy  jako dziecko lubiłam zaszywać się w swoim pokoju i czytać „Noelkę” lub inną książkę Małgorzaty Musierowicz, a także zaśmiewać się do łez oglądając „Kevina samego w domu” lub inną świąteczną komedię.

Smak Świąt to dla mnie przyprawy korzenne, marcepan, pomarańcze, mandarynki, pierogi z kapustą i grzybami, barszcz oraz makowiec.

Zapach to woń igliwia, cytrusów, czystości (głównie świeżo wypranych firan). 

Na przestrzeni lat moje przeżywanie Świąt zmieniało się. Jako dziecko wyczekiwałam głównie prezentów, jako nastolatka cieszyłam się z czasu wolnego od szkoły, a będąc młodą kobietą czułam pogubienie i stres związany z przygotowaniami.

Wzorując się na naszych mamach, babciach nabieramy przeświadczenia, że wszystko musi być perfekcyjnie. Często jednak ceną perfekcji jest ogromne zmęczenie i frustracja. A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi. Przecież nie są najważniejsze góry prezentów, tony jedzenia i sterylnie czyste mieszkanie. Obecnie obserwuję zmianę w świadomości i podejściu kobiet do świątecznych przygotowań. Potrafią one dzielić się obowiązkami, odpuszczać sobie perfekcję, dbać bardziej o własne samopoczucie. Większy nacisk kładzie się na atmosferę, na wspólne, rodzinne gotowanie i pieczenie, dekorowanie domu czy ubieranie choinki. Święta przestają być tylko organizacyjną i logistyczną misją do wykonania.

Osobiście wolę poświęcić swoją energię na robienie ciasteczek z dziećmi niż szorowanie piekarnika. Nie ma sensu denerwować się na powstający przy wpólnym kucharzeniu bałagan, a przy okazji psuć innym zabawę i nastrój. Święta, gdy w domu są dzieci, mają zupełnie inny wymiar. Warto przeżyć te chwile wspólnie, radośnie, nie zamykać się w kuchni na kilka dni. O ile łatwiej i przyjemniej jest gdy pozbędziemy się stresu i presji. Robić tyle, ile chcemy i na ile mamy siłę. Wszystko z przyjemnością, a nie z poczuciem przymusu.

W tym roku całkiem dobrze poszło mi nie wpadanie w przedświąteczną gorączkę. Do przygotowań podchodzę z większym luzem i swobodą. Pewnie to już kwestia doświadczenia, dojrzałości jaką zdobyłam przez lata. Coraz pewniej czuję się w roli mamy, opoki, opiekunki domowego ogniska, pani domu. Dla mnie dość trudne i wymagające są to role, ale cieszy mnie fakt, że coraz lepiej i swobodniej się w nich odnajduję. Choć przyznam, trochę dziwne to uczucie, że to na mnie liczą inni, to ja jestem wsparciem, ode mnie zależy atmosfera w domu, to ja wpływam na samopoczucie innych, daję poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Odpowiedzialne to zadania, ale i dające dużo satysfakcji.

Tym, czego teraz pragnę, jest przeżycie tego cudownego czasu w roku z moimi najbliższymi z pełnym spokojem i radością. Tak, by nie stracić z oczu tego, co najważniejsze. A to, że wszyscy jesteśmy zdrowi, jesteśmy razem, jest dla mnie najlepszym prezentem i największym szczęściem.

Zdrowych i Wesołych Świąt!! 🙂

2 thoughts on “Święta po mojemu

  • Reply puch ze słów Grudzień 30, 2019 at 12:40 pm

    Grudzień to miesiąc Świąteczny. Cały. Jeszcze jest. Miesiąc Światła. Jeszcze jest choinka i ciasteczka… Można świętować i cieszyć się tym. Zbliża się Nowy Rok więc życzę dużo dobra i spokoju i radości 🙂

    • Reply justamoments.pl Grudzień 30, 2019 at 10:16 pm

      Dziękuję Kochana i życzę tego samego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *