Co wpływa na powodzenie w realizacji naszych celów, marzeń?

Czy zdarzyło się Wam zastanawiać kiedykolwiek, czy ścieżka, którą podążacie, jest słuszna? Pewnie niejednokrotnie.  Każdemu zdarza się poddawać w wątpliwość własne wybory. Czy wybór studiów, pracy, partnera, czy czegokolwiek innego, to był właściwy wybór? Szukamy, błądzimy, próbujemy. Zastanawiamy się, czy dotrzemy do wyznaczonych celów? Czy gdy sprawy nie toczą się po naszej myśli powinniśmy zrezygnować?

Ostatnio usłyszałam, że aby osiągnąć zamierzone cele potrzeba 3-5 lat. To dużo czasu, czy mało? Czy zawsze starczy nam sił, cierpliwości, by doczekać wymarzonych rezultatów? Walt Disney tyle razy zaliczał klęskę, sięgając dna, bruku, a mimo to udało mu się osiągnąć sukces. Zajęło mu to znacznie więcej czasu niż 5 lat. Więc, czy jest coś takiego jak granica absurdu w oczekiwaniu na sukces, na spełnienie marzeń, realizację celów? Jak nisko trzeba upaść, jak wiele upokorzeń znieść? Ile razy trzeba upaść i wstać?

Ktoś może powiedzieć, że „marzenia się nie spełniają, to my je spełniamy.” Ale co, gdy dokładamy starań, by je spełnić, a to i tak nie wychodzi? Za mało się staramy, za słabo tego pragniemy? Nie zasługujemy na to, nie jesteśmy wystarczająco dobrzy? A może to po prostu nie nasza droga?

Ile to razy machnęliśmy ręką na coś, bo nie szło? Ile razy zrezygnowaliśmy, bo nie wierzyliśmy w siebie i w powodzenie jakiegoś pomysłu? Ile razy się poddaliśmy?

Więc gdzie tkwi klucz do sukcesu? I nie chodzi mi tu tylko o sukces przez wielkie S, czerwone dywany, splendor, sławę itd. Chodzi też o nasze, osobiste, mniejsze lub większe sukcesy.

Czy kluczem tym jest pasja, wiara w siebie, determinacja, talent czy fart? Może wszystko po trochu? Walt Disney, Freddie Mercury, Van Gogh, Albert Einstein i wiele innych wybitnych jednostek miało i pasję i talent i determinację. Dodałabym jeszcze ciekawość i odwagę. Trzeba być odważnym, by podejmować decyzje. Brać za nie odpowiedzialność. To często powoduje, że rezygnujemy. Lęk przed porażką oraz „wzięcie na klatę” konsekwencji wyboru najczęściej nas hamują.

A może wystarczy mieć tylko jedną „cechę”? Jeśli miałabym wybrać z tej listy jedną rzecz byłaby nią pasja. Można nie mieć talentu, farta, wiary w siebie, czy szalonej determinacji, ale gdy jest pasja, jest duża szansa na powodzenie. Gdy nasze działania płyną z głębi duszy, serca jest duże prawdopodobieństwo sukcesu. Choć mogę się mylić i liczy się tak naprawdę tylko talent. Z drugiej jednak strony słyszę jak mówi się, że talent to kilka procent, a reszta to ciężka praca. To jak to właściwie jest? 

Czasem największym problemem jest znalezienie tej pasji. Czegoś, co nadaje naszemu życiu sens, co nas uszczęśliwia. Tak często jesteśmy pogubieni, zdezintegrowani, że sami nie wiemy kim tak właściwie jesteśmy, dokąd zmierzamy, co chcemy osiągnąć i nie wiemy jak to osiągnąć.

Agnieszka Maciąg w książce „Smak szczęścia” pisała tak:

(…) przestajemy być świadomi siebie. Stajemy się rozszczepieni, zdezintegrowani i zupełnie zagubieni. A także samotni, ponieważ nie mamy kontaktu z najważniejszą osobą w naszym życiu – ze sobą.

Czy tym, co powoduje osiągnięcie celów jest przeznaczenie, karma, długotrwała cierpliwość, konsekwencja, determinacja? Czy naprawdę „chcieć to móc”?

Paulo Coelho pisał:

Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu”.

W podobnym tonie pisała Louise Hay. Często nie zdajemy sobie sprawy z potęgi naszych myśli, umysłu.

Dysponujesz mocą, którą możesz posłużyć się w każdej chwili. (…) Twoje myśli zależą tylko od Ciebie. Tylko Ty masz władzę w swoim świecie. Będziesz miał to, na co nastawisz swoją myśl.

Podsumowując, wydaje mi się, że gdy zaczniemy słuchać siebie wtedy odkryjemy jak chcemy kreować swoją rzeczywistość. Wygląda na to, że gdy będziemy konsekwentni, pracowici i cierpliwi, prędzej czy później, zbierzemy owoce naszej pracy. Z pewnością pomocna okaże się wiara w siebie i swój pomysł, pozytywne nastawienie. W zależności czego oczekujemy należy być skupionym na celu lub otwartym na różne możliwości, żeby nie przegapić czegoś, co życie samo podsunie nam pod nos.

Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii. Piszcie w komentarzach jakie są Wasze obserwacje, doświadczenia lub przemyślenia w tym temacie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *