Czego przez ostatni rok nauczyłam się o emocjach?

Rok temu podjęłam decyzję o zmianie tempa swojego życia i zmianie kierunku rozwoju osobistego. Szybko okazało się, że zanim ruszę do przodu muszę uporać się z pewnymi emocjami, blokadami i uporządkować swoje wnętrze. W krótkim czasie doprowadziło mnie to na terapię w oparciu o metodę recall healing. Już wcześniej w swoim życiu miałam styczność z psychologiem, psychoterapeutą. Jednak dopiero w recall healing i osobie mojej terapeutki znalazłam wiele odpowiedzi i prawdziwą pomoc. 

* O samej metodzie nie będę się rozwodzić, bo możecie przeczytać w internecie na czym ona polega.

Chciałabym skupić się na tym, czego nauczyłam się, dzięki tej metodzie, w kwestii emocji. 

Otóż, okazało się, że mam w sobie całkiem sporo stłumionych emocji. Dawne: żal, złość, gniew, poczucie  niesprawiedliwości tak mocno się we mnie zakorzeniły, że utrudniały mi życie. Utrudniały mi komunikację z samą sobą i z otoczeniem. Walczyłam z innymi i z samą sobą. Czułam się nieprzystosowana do świata, w którym żyłam. Stopniowo dokopywałyśmy się z terapeutką do źródeł tych emocji, analizowałyśmy sytuację po sytuacji, przyglądałyśmy się historiom rodzinnym. Dzięki temu zrozumiałam wiele zależności. Musiałam uznać, że jestem częścią mojego rodu i wiele z historii emocjonalnych moich przodków jest zapisanych w moim ciele, w moich komórkach. Jak zawsze duży wpływ na to jacy jesteśmy ma wychowanie, środowisko w jakim dorastamy, opinie jakie słyszymy o sobie, świecie i życiu w ogóle. To wszystko (i dużo więcej) nas kształtuje. Ponadto rodzimy się z pewnymi uwarunkowaniami. Odkryłam na przykład, że jestem osobą wysoko wrażliwą. Uznanie tego faktu, zaakceptowanie go było dla mnie jak olśnienie, przyniosło ogromna ulgę i wielkie zrozumienie dla samej siebie. Pisałam szerzej o tym w tym tekście.

Podczas spotkań u terapeutki często słyszałam pytania: jak się z tym czujesz, co wtedy czułaś, co teraz czujesz? Potrzebna była chwila zastanowienia, wsłuchania się w siebie i odnalezienia odpowiedniego określenia danej emocji. Nie jest to takie proste jak się wydaje. Zasób naszych słów w kwestii emocji jest dość ograniczony. Nauka rozpoznawania emocji jakie czuje w danym momencie, nazywania ich i co najważniejsze mówienia o nich była i jest dla mnie sporym wyzwaniem. 

Zrozumiałam jak ważne jest świadome przeżywanie, nazywanie emocji i informowanie o nich naszego otoczenia. Dawanie sobie akceptacji, przyzwolenia na przeżycie danej emocji bez oceniania, bez karcenia samej siebie, że tego nie powinnam czuć, że nie powinnam reagować w określony sposób. Dziś wiem, że nie warto tłumić w sobie uczuć. Nic dobrego z tego nie wynika. One i tak, prędzej, czy później, w taki, czy inny sposób znajdą ujście. Prawdopodobnie też ich „siła rażenia” będzie większa. 

O tym, co mi pomogło w uporaniu się z niektórymi emocjami, tematami z przeszłości pisałam tutaj oraz tutaj.

Nowa świadomość pomogła mi uporządkować przeszłość tak, by nie miała już wpływu na teraźniejszość. O ocenie dawnych zdarzeń z nowej perspektywy pisałam tutaj.

Nie ma sensu też dzielić emocje na dobre i złe. One są po prostu różne. Sens ma natomiast wyłapywanie stanu w jaki nas wpędzają i nie poddawanie się jego destrukcyjnej sile. Pewne emocje, uczucia są „negatywne” dla nas gdy po prostu nam nie służą, nie przynoszą nam nic dobrego. Wtedy warto pracować nad nimi, nad kontrolowaniem ich i reakcjami jakie w nas wywołują. To kontrolowanie zaczyna się często od myśli, bo to one są najczęściej odpowiedzialne za emocje jakie następnie pojawiają się w nas.

Kluczowe jest, by podczas wyrażania danych emocji nie przekraczać siebie, ani innych. Najważniejszy jest szacunek do siebie i do innych istot. Niczyja godność nie powinna ucierpieć przy uzewnętrznianiu naszych emocji.

Najważniejsze jest, aby wypuszczać z siebie emocje. Z wieloma z nich nie mamy problemu ( śmiech, płacz, przytulanie). Trudniej jest z tymi cięższymi emocjami. Wtedy należy poczuć najpierw ciężar swojego ciała. Stojąc lub siedząc poczuć uziemienie, dotykać stopami ziemi, podłoża. Następnie głęboko oddychać  i robić wydech przez usta, które są kanałem komunikacji. Pomocna jest także wizualizacja, podczas której wyobrażamy sobie jak emocje opuszczają nasze ciało. Możemy nadać im kolor lub kształt i w dowolny sposób je wypuścić. Zawsze pomocna okazuje się też aktywność fizyczna. W moim przypadku jest to szybki marsz, sprzątanie domu lub prace w ogródku. 🙂

Codziennie przekonuję się jak ważna jest samoświadomość, zauważanie własnych emocji, uczuć, doznań, myśli (a w razie potrzeby przeformułowanie ich).

Życie w zgodzie ze sobą, w zrozumieniu siebie, w akceptacji to wyraz miłości do siebie. To początek drogi do bardziej harmonijnego, spokojnego i szczęśliwego życia.

* „Recall Healing. Uzdrawianie przez świadomość”, Gilbert Renaud

W tych książkach także dużo jest odniesień do recall healing, potęgi myśli:

  • „Możesz uzdrowić swoje życie”, Louise Hay
  • „Bóg nigdy nie mruga”, Regina Brett

2 thoughts on “Czego przez ostatni rok nauczyłam się o emocjach?

  • Reply Ula - wmojejnaturze.pl Sierpień 7, 2019 at 5:56 am

    O tym, że emocji nie można tłumić, że trzeba je przeżywać, że są potrzebne (nawet te nieprzyjemne), że trzeba je komunikować – też dowiedziałam się niedawno, a to fundamentalna wiedza, która bardzo pomaga w życiu.

    • Reply justamoments.pl Sierpień 7, 2019 at 8:08 am

      Zgadzam sie, to bardzo przydatna i pomocna wiedza. Wydaje mi sie ze dawniej malo sie o tym mowilo. Nie uczono nas swiadomego odczuwania emocji, mowienia o nich. A to takie wazne. Uczono nas raczej czegos odwrotnego , nie okazuj emocji, nie placz, „zlosc pieknosci szkodzi”, czasem nasze emocje byly wysmiewane lub kpiono z nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *