Garść urodzinowych przemyśleń

Urodziny to dla mnie ważny dzień. Nie jest to dzień jak każdy inny. Urodziny zawsze są inne, ja jestem inna, ale niezmiennie jest to dla mnie wyjątkowy czas. Mówcie, że jestem sentymentalna, trudno.  Nic na to nie poradzę i.. dobrze mi z tym. 🙂

Zeszłoroczne urodziny były wyjątkowe. Spędziłam je w bardzo miłym towarzystwie w bardzo przyjemnym miejscu (przeczytasz tutaj ).

Czułam wtedy powiew świeżości i to, że nadchodzi nowe. Nie wiedziałam jeszcze jakie konkretnie zajdą zmiany, jakie wydarzenia mnie spotkają. Byłam gotowa i otwarta przyjąć to, co przyniesie mi los i to, co sama powoli zaczęłam kreować. Przygotowywałam się do założenia bloga, rozwijałam zainteresowania fotografią. Chciałam pisać, porządkować, zwolnić tempo życia, by posłuchać co mi w duszy gra. Kompletnie nie wiedziałam dokąd zmierzam lecz miałam nadzieję, że to samo do mnie przyjdzie jeśli będę uważnie słuchać i rozglądać się dookoła.

Okazało się, że słowo pisane to najlepsza dla mnie forma wyrazu. Blog świetnie sprawdził się jako narzędzie do lepszego poznania i zrozumienia siebie. Posłużył mi jako wsparcie dla psychoterapii, którą zaczęłam wkrótce po rozpoczęciu blogowania. 

W tym roku dzień moich 35-tych urodzin przypadł na czas kursu jogowego, w którym uczestniczyłam. Nie było przy mnie mojej rodziny, znajomych, jednak nie byłam sama. Świętowałam w gronie nowo poznanych osób, które podarowały mi ogromną porcję dobra, ciepła i życzliwości. Dzięki nim brak rodziny w tym dniu nie bolał tak mocno. 

Myśląc sobie o minionym roku zauważam, że wychodzenie poza strefę komfortu towarzyszyło mi niemal cały czas. Trzykrotnie uczestniczyłam w warsztatach/kursach jogowych. Podróżowałam samotnie autem i samolotem. Przełamywałam swą nieśmiałość i lęk przed byciem ocenianą np. wchodząc w social media, czy prowadząc zajęcia jogi. Uczyłam się nowych rzeczy, zdobywałam nowe umiejętności, wiedzę. Czytałam książki związane z rozwojem osobistym. Zawiązywałam nowe znajomości w świecie realnym i wirtualnym. Medytowałam, praktykowałam jogę, śpiewałam mantry. Zmieniałam swój sposób myślenia na pozytywny, pozbawiony osądu i agresji wobec siebie i innych. Odpuszczałam stare żale i gniew. Wysyłałam do wszechświata intencje „by moja praca (cokolwiek by to było) była moją pasją” . Prosiłam o pomoc w odnalezieniu swego powołania i swojej drogi życiowej. Co z tego wynikło? Cóż, dużo dobrego. Czuję, że się zmieniam, że zmieniają się moje relacje z ludźmi. Nieśmiało, acz konsekwentnie klaruje się moja ścieżka. Moja pasja staje się powoli moją pracą. Odkrywam w sobie nowe pokłady kreatywności i mocy. Z ogromną radością i zaangażowaniem zagłębiam się w nowe dziedziny wiedzy, zainteresowań, które mnie ciekawią.

Przez cały rok robiłam porządki wewnętrzne próbując odnaleźć siebie. Ten proces nie należy do łatwych, lekkich i przyjemnych. Jednocześnie jest to bardzo ekscytujące doświadczenie. Po drodze sporo było łez, wewnętrznego rozdarcia, cała masa wątpliwości, lęków, huśtawki nastrojów.

Teraz wiem, że wszystko to było mi potrzebne, aby się oczyścić, odrzucić to, co niepotrzebne, co mi nie służy. Wszystko to doprowadziło mnie do miejsca, w którym obecnie jestem i z którego ruszam dalej. Często irytowałam się, że coś mi nie wychodzi tak jakbym tego chciała. Chciałam szybkich efektów. Trochę czasu zajęło mi zrozumienie, że „wszystko co najlepsze powstaje powoli.” Z perspektywy stwierdzam, że jestem wdzięczna za wszystko co się w ostatnim roku wydarzyło, za wszystkich ludzi, których spotkałam. Z każdego doświadczenia starałam się wyciągać wnioski, naukę. Cieszę się, że wszystko działo się we właściwym czasie. Tym lepiej smakują owoce pracy gdy widzę drogę jaką przebyłam, ile się nauczyłam, ile doświadczyłam. Wiedza, którą zdobyłam o sobie cieszy mnie najbardziej. Wzrosła moja samoocena, pewność siebie. Odważniej i radośniej idę przez życie, odważniej podejmuję decyzje. Nie nadaję już mocy moim lękom i przynosi mi to wiele korzyści.  

A co dalej?

Hm.. Pragnę nadal się rozwijać, podążać ścieżką, którą wybrałam. Świadomie kreuję siebie i swoją przyszłość, która jest bezpieczna, jasna, pełna miłości, radości i spełnienia. Z ekscytacją czekam na to, co pojawi się za następnym zakrętem na drodze życia.

Wiem, że nie na wszystko mam wpływ dlatego działam w obszarach w jakich jestem w stanie działać. Nie czekam biernie, aż coś się zmieni. Sama tworzę, zmieniam, pozwalam, by świat mnie wspierał, dostrzegam szansy jakie mi daje i wykorzystuję je.

Wierzę w swój rozwój, w proces. Ufam, że dokonuję właściwych wyborów. Często zaskakuje mnie synchroniczność i logiczność pewnych wydarzeń. Moje życie dobrze się układa odkąd zaczęłam słuchać swego serca, swojej intuicji. 

Na koniec życzę sobie i Wam, aby tak właśnie toczyło się nasze życie – w zgodzie z własnym wnętrzem, w ufności, miłości, radości i spokoju.

One thought on “Garść urodzinowych przemyśleń

  • Reply Ula - wmojejnaturze.pl Październik 18, 2019 at 6:22 am

    Miło czytać takie pełne radości i spokoju słowa. No i wszystkiego dobrego z okazji urodzin!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *