Pierwszy rok bloga

Dlaczego zdecydowałam się na prowadzenie bloga, jakie są przemyślenia blogerki po pierwszym roku jego prowadzenia oraz co dalej?

Ten post miał się ukazać w październiku lecz wtedy sporo się działo w moim życiu i nie bardzo miałam wenę. Teraz podsumowuję mijający rok,  w tym także pierwszy rok blogowania. 

Pomysł o prowadzeniu bloga dojrzewał we mnie przez kilka miesięcy, a od września 2019 r. zaczęłam nad nim intensywnie pracować. Mimo wielu obaw i wątpliwości zaczęłam pisać i publikować pierwsze posty.

9 października 2018 roku wrzuciłam do sieci trzy pierwsze wpisy :

Malta – co można zwiedzić w dwa dni?

Pies w domu – tak czy nie? Trudna decyzja

Jak minimalizm wpływa na moje życie

Dlaczego blog?

Słowo pisane zawsze było mi bliskie i jest to dla mnie najlepsza forma wyrazu siebie. Od zawsze prowadziłam pamiętniki, uwielbiałam pisać szkolne rozprawki, wypracowania. Czułam, że mogę i mam czym dzielić się z innymi. Praca, którą wykonywałam wcześniej nie satysfakcjonawała i nie rozwijała mnie w stopniu i w dziedzinie w jakiej bym chciała. Postanowiłam wprowadzić gruntowne zmiany do swojego życia. Zwolnić jego tempo, by mieć więcej czasu dla rodziny i dla siebie. Podjąć nowe wyzwania, spełniać się w tym co lubię, rozwijać pasje i szukać nowych zainteresowań, odnaleźć własną drogę rozwoju. Poszerzanie strefy komfortu okazało się dość trudne, ale zdecydowanie było warto. Nie wiedziałam dokąd mnie ta nowa ścieżka doprowadzi, ale czułam wiatr odnowy, obietnicę zmian i dreszczyk podekscytowania.

Towarzyszyły mi też takie emocje jak zwątpienie, brak wiary w siebie, strach, niepewność. Mój mąż okazał się wtedy moim największym wparciem, pocieszycielem i motywatorem. Nie pozwalał mi na wątpienie w siebie, rezygnację. Zachęcał, pocieszał i chwalił. Pomagał w pracy nad blogiem od strony technicznej – bez niego nie ogarnęłabym tych zagadnień. Pomoc dostałam także od naszego wspólnego kolegi, który również pomagał w pracy nad uruchomieniem bloga jak i udzielał mi cennych lekcji w zakresie fotografii. Obu panom jestem ogromnie wdzięczna.

Wiedziałam, że blogowi będzie musiał towarzyszyć instagram lub facebook. To był kolejny punkt, który budził moje obawy. Do tej pory nie istniałam w mediach społecznościowych i było mi z tym dobrze. Pokazywanie siebie, swojego wizerunku, dzielenie się swoją prywatnością, najintymniejszymi przemyśleniami, emocjami było dla mnie przerażające. Jednak jak wszystko, z czasem stało się mniej straszne. Sama decydowałam co, kiedy i w jakiej ilości chcę pokazać, opowiedzieć. Trudna była dla mnie także utrata kontroli na publikowaną treścią. Nie miałam wpływu na to, co się z nią dalej stanie, jak zostanie odebrana, do kogo trafi. Wrzucenie każdego zdjęcia i każdego zdania kosztowało mnie wiele nerwów i stresu. Z biegiem czasu przestałam się tak przejmować  i stresować, złapałam większy luz i dystans. Ci, którzy są ze mną od powstania bloga twierdzą, że rozwinęłam się, poprawił się mój sposób pisania. Jest to dla mnie niezwykle cenna informacja, pochwała i gratyfikacja. Jestem wdzięczna za to uznanie i docenienie moich wysiłków, pracy.

Okazało się, że świat kręci się dalej, nic złego się nie dzieje, nie wylewają się na mnie wiadra pomyj i nie spada lawina krytyki, a za to poznaję lepiej samą siebie, poznaję nowych, ciekawych ludzi w tym także blogerów. Otrzymuję naprawdę wiele dobra i ciepła od swoich czytelników, followersów, nawiązuję ciekawe znajomości i współprace, prowadzę interesujące wymiany zdań. Czerpię inspirację, ale również sama jestem dla innych inspiracją. Dowiaduję się nowych rzeczy i sama dzielę się własną wiedzą i doświadczeniami. 

Oczywiście wciąż zdarzają się kryzysy twórcze i wątpliwości. Myślę sobie: „na co komu mój blog, gdy dookoła całe morze blogów podobnych do mojego, a nawet lepszych”. Zawsze wtedy odpowiadam sobie, że najbardziej potrzebny jest on mnie samej. Dzięki niemu porządkuję myśli i emocje, a przy okazji ktoś ma szansę to przeczytać i być może wziąć coś z tego dla siebie. Nauczyłam się także odpuszczać perfekcjonizm i przestałam być dla siebie tak surowa i krytyczna jak na początku.

Co dalej?

Zatem, będę pisać dopóki będę czuła, że tego potrzebuję.

Dziękuję wszystkim, którzy mnie w tym wspierali i robią to nadal, tym, którzy czytają i/lub dzielą się opinią w komentarzu.

A na zakończenie trochę statystyk.  🙂

Spośród 40 blogowych postów opublikowanych przeze mnie w 2019 roku największą popularnością i największą liczbą odsłon cieszyły się :

  1. Malta – co można zwiedzić w dwa dni?

https://www.justamoments.pl/2018/10/09/118/

2. Rzym – praktyczne informacje

https://www.justamoments.pl/2018/11/05/rzym-praktyczne-informacje/

3. Jak radzić sobie z wysoką wrażliwością

https://www.justamoments.pl/2019/02/25/jak-radzic-sobie-z-wysoka-wrazliwoscia/

Moje zeszłoroczne przemyślenia urodzinowe uplasowały się na czwartym miejscu co mnie bardzo cieszy, bo ten wpis darzę szczególnym sentymentem i jest on dla mnie bardzo ważny.

4. Moje przemyślenia urodzinowe

https://www.justamoments.pl/2018/11/27/moje-przemyslenia-urodzinowe/

Dziękuję wszystkim, którzy towarzyszą mi w tej drodze, nawet jeśli to są tylko jednorazowe odwiedziny mojej strony.

 

7 thoughts on “Pierwszy rok bloga

  • Reply puch ze słów Grudzień 30, 2019 at 1:23 pm

    „Zawsze wtedy odpowiadam sobie, że najbardziej potrzebny jest on mnie samej” – mądra, prosta odpowiedz. I ja miałam 17.12 podsumowanie bloga pierwszy rok. To interesujace zajęcie, ale wcale nie takie łatwe… Może dlatego że tu chodzi o ludzi ,to jest też jakaś odpowiedzialność. Napisałaś też coś ważndgo, że będziesz prowadziła bloga do czasu kiedy będzie Ci to potrzebne – i ja tak czuję jeśli chodzi o moje pisanie. Dziękuję za Twój blog. Dzięki temu że i ja bloguję mogłam poznać Ciebie. Wszystkiego dobrego w dalszym blogowaniu i w Nowym Roku! 🙂 asia

    • Reply justamoments.pl Grudzień 30, 2019 at 10:18 pm

      Dziękuję Asiu. Ja również bardzo się cieszę, że Ciebie spotkałam – tu w sieci, a być może kiedyś i w realu.

  • Reply Marta | Projekt Spokój Grudzień 30, 2019 at 5:24 pm

    W wielu punktach mam podobne przemyślenia. Bardzo mocno zastanawiałam się nad tym, czy w ogóle zacząć blogować. Chciałam, ale jednocześnie bałam się nowego. To było ogromne poszerzenie strefy komfortu – pokazanie komuś swoich myśli, narażenie się na ewentualną krytykę i niezrozumienie. To była również szkoła odpuszczania. Nie zawsze miałam tyle czasu na pisanie, ile bym chciała. Ale warto było rozpocząć tę przygodę. W końcu blogowanie, oprócz pisania, które uwielbiamy, to również poznawanie fajnych ludzi i ich blogów :). Gratuluję roku i życzę Ci kolejnych wspaniałych lat z blogowaniem (bo warto ;)).

    • Reply justamoments.pl Grudzień 30, 2019 at 10:24 pm

      Dziękuję Marta. Dzięki prowadzeniu bloga sporo się nauczyłam i znalazłam ludzi, którzy myślą, czują i przeżywają sprawy podobnie do mnie, a to daje duże poczucie wsparcia i wspólnoty.

  • Reply Magdalena Grudzień 30, 2019 at 7:30 pm

    Przeczytałam Twój wpis i muszę przyznać, że doskonale Cię rozumiem, bo przechodzę to samo;) Tak to już jest, że gdy wychodzimy ze swojej strefy komfortu, musimy zmierzyć się z różnymi blokadami, starymi schematami i swoimi lękami. Trzymam kciuki za dalszy rozwój bloga:)

    • Reply justamoments.pl Grudzień 30, 2019 at 10:20 pm

      Dziękuję bardzo Magda. Wychodzenie ze sterfy komfortu a więc i nasz rozwój to często bolesna i trudna droga, ale dzięki temu zyskujemy o wiele więcej.

  • Reply Ula - wmojejnaturze.pl Styczeń 1, 2020 at 8:52 pm

    Ja też niedługo będę obchodzić pierwsze urodziny bloga, więc dobrze rozumiem to, o czym piszesz. Stres związany z publikowaniem pierwszych treści zapamiętam chyba na zawsze. Mimo wszystko, myślę, że warto. Mam nadzieję… I Tobie życzę dalszej owocnej blogowej drogi 🙂

Pozostaw odpowiedź Ula - wmojejnaturze.pl Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *