Świadoma kobieta

Kobieta udomowiona to taka, która zagubiła gdzieś swój talent, pasję, tkwiący w niej ogień. Zostawiła za sobą, zaniedbała to, co kochała, co pragnęła robić, to kim chciała być. (…) Zrezygnowała z dziecięcych marzeń, ponieważ na jej drodze pojawiła się złota kareta, obietnica łatwego życia, bogaty kochanek, dobrze płatna, choć nudna praca.

Clarissa Pinkola Estes

Jak wiele kobiet odnalazło część swojej historii w tych słowach? W pewnym momencie życia wybrało wygodę, konformizm i bezpieczeństwo. Porzuciło własną drogę, własne przekonania gdy dopiero co kiełkowały, klarowały się. A to wszystko za cenę własnych marzeń, własnego ja. Zbyt łatwo odpuściło marzenia i to, za czym czuło, że powinny podążać. Ja się w tym znajduję.

Od jakiegoś czasu poszukuję własnej drogi, szukam siebie. Rozwój osobisty nie jest łatwy. Ten proces, któremu cały czas ulegam jest dość bolesny. Czasem czuję się pogubiona, niczego nie wiem, niczego nie rozumiem. Nie wiem dokąd zmierzam, jaki jest mój cel. Nie wiem, co czuję i czego pragnę. Nie jest łatwo połączyć się ze sobą, słuchać intuicji. Chyba tak naprawdę mało kto potrafi się z nią połączyć. Czy wewnętrzny głos, który słyszę to intuicja, czy może rozum? Jak to rozpoznać? 

Jestem osobą wysoko wrażliwą. Mam rozbudowane życie emocjonalne i złożony świat wewnętrzny. Mam zdolność do odlatywania w świat fantazji, marzeń. Dla prawidłowego funkcjonowania potrzebna jest równowaga. Ważne jest wtedy uziemienie, zakotwiczenie się w czymś pewnym i stałym.  Wysoko wrażliwi czują, że „potrzebują jakiejś struktury żeby funkcjonować.” Na pewno potrzebują jej dopóki nie staną pewnie na własnych nogach, nie odkryją w sobie prawdziwej mocy.

Już jako nastolatka myślałam o sobie „zbyt wrażliwa, by żyć normalnie.” Czułam, że świat mnie nie rozumie, a ja nie rozumiem jego. Czułam, że nie pasuję, że jestem inna. Nakładanie maski twardzielki, odgrywanie roli siłaczki tylko pogłębia rozdźwięk wewnątrz siebie i między sobą, a światem.

Powoli uczę się rozumieć swoją naturę, doceniać własną wyjątkowość. W moim otoczeniu pojawia się coraz więcej osób podobnych do mnie. Potrafimy się zrozumieć, dać sobie tak potrzebne wsparcie.

Na ścieżce osobistego rozwoju zaliczam górki i dołki. Popadam w różne stany, od euforii po zniechęcenie, poczucie bezsensu i beznadziei. Pracuję nad pokonywaniem własnych lęków i mentalnych ograniczeń. Staram się słuchać głosu serca. Nie potrafię jednak określić celu do jakiego dążę, a bez celu nigdzie się nie dojdzie, prawda? Nie wiem na czym mam sfokusować energię. Jedyne czego się trzymam to czytanie, zdobywanie nowej wiedzy, umiejętności, w nadziei, że poszerzę swe horyzonty, coś zrozumiem, dodam sobie wiary i motywacji. Daję sobie akceptację, zrozumienie i staram się zachować spokój, cierpliwość. Próbuję wzniecić w sobie ogień pasji, pobudzić kreatywną energię. Przebieram nogami, bo wydaje mi się, że nic się nie zmienia, że moje wysiłki idą na marne. Probuję odpuścić w takich momentach i zaufać w proces. Są chwile gdy pojawia się zwątpienie, ale wtedy wszechświat wysyła mi jakiś znak, jakąś drobną wiadomość. Myślę sobie, że jestem wspierana. Będąc w centrum procesu mamy ograniczone pole widzenia. Trzeba spojrzeć z szerszej perspektywy, by zobaczyć postępy. Prawdopodobnie trzeba dać sobie czas. Nie zmienimy siebie, swojego życia w rok, czy dwa. A jednak, dopada mnie zniecierpliwienie, irytacja, pogłębiane przez sukcesy innych. Rozumiem, że każdy ma swoją drogę i własny bałagan do uprzątnięcia. Rozumiem, że czyjś sukces i szczęście są wynikiem jego ciężkiej pracy, jego starań i wytrwałości. Tylko chyba ja już chciałabym tam być, na tej właściwej drodze. I choć czasem wydaje mi się, że jestem na właściwej planszy, to wciąż jestem pionkiem na samym początku gry. Przede mną długa droga, a cel niewidoczny, odległy. Zatem staram się cieszyć tą podróżą, każdym kolejnym krokiem. Ekscytować się, przeżywać, doświadczać i poznawać. Z każdym dniem starać się być lepszym i mądrzejszym człowiekiem. Wnosić dobro do świata, nawet jeśli to tylko upieczenie ciasta, komplement, uśmiech, zainteresowanie, które podaruję drugiej osobie. Staram się wierzyć, że to, czego potrzebuję przyjdzie do mnie w odpowiednim dla mnie czasie. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *