Wyścig F1 – Monza

Obejrzeć Grand Prix Formuły 1 na  żywo jest niesamowitym przeżyciem.

Gdy w 2016r. zwiedzaliśmy tor Monza mój mąż wypowiedział życzenie. Pragnął zobaczyć kiedyś na nim wyścig, w którym weźmie udział Robert Kubica. Wtedy chyba mało kto wierzył, że to kiedykolwiek się ziści, ponieważ Robert po ciężkim wypadku przez kilka lat był nieobecny w Formule 1. Tylko najbardziej zagorzali fani wierzyli w ponowne ujrzenie go na torze. Marzenie mojego męża i wielkiego fana Kubicy spełniło się we wrześniu 2019r. Długo czekał na ten moment. Wypadek sportowca wydarzył się dzień przez narodzinami naszych chłopców. 8 lat później mogliśmy oglądać w akcji, na żywo naszego polskiego, wybitnego kierowcę.

Robert Kubica

Wyścig Formuły 1

Dwa bardzo intensywne dni – kwalifikacje i wyścig. Codziennie kilka godzin siedzenia na trybunach, pośród tłumu kibiców i hałasu bolidów. Przyznam, że miałam spore obawy jak to zniosę jako osoba wysoko wrażliwa. Na ogół unikam uczestniczenia w imprezach masowych, źle się na nich czuje. Szybko ulegam przebodźcowaniu. Przez chwilę nawet zastanawiałam się czy nie zrezygnować.

Dzień 1 

Zatrzymaliśmy się w mieście Bergamo, więc rano po śniadaniu wyjechaliśmy w kierunku Monzy. Udało nam się znaleźć parking samochodowy. To już był spory sukces. Następnie czekał nas długi spacer na tor. Sam obiekt jest ogromny, położony w parku, więc szliśmy naprawdę spory kawałek. Kontrole bezpieczeństwa, stoiska z gadżetami, ogromne kałuże, mnóstwo kibiców spotykanych po drodze i wreszcie można było usiąść na swoich miejscach, na trybunach.

Z tymi kałużami była ciekawa historia. Dzień wcześniej oraz w nocy były okropne burze, potężne ulewy. Martwiliśmy się nawet, czy wyścig nie zostanie odwołany. Ogromna ilość deszczu spowodowała powstanie wielkich kałuż, których nie sposób było ominąć. Powodowało to korki w przepływie kibiców. Wszyscy się zatrzymywali i kombinowali jak przejść, by uchronić buty. Powoli, trzymając się ogrodzenia przechodziliśmy gęsiego z lepszym bądź gorszym skutkiem ochrony obuwia.

Po drodze kupiliśmy sobie zatyczki do uszu i słuchawki ochronne dla chłopców. Dla dzieci to niezbędny element, konieczność. Hałas jest naprawdę wielki. Co ciekawe, głośniejsze od silników bolidów były silniki Porsche w serii towarzyszącej.

Ten pierwszy dzień był najgorszy, bo nie bardzo wiedzieliśmy czego się spodziewać. Nie do końca wiedzieliśmy jak będzie wyglądała sytuacja z parkingami, jakie to są odległości, jaka będzie organizacja całej imprezy, jak będzie głośno i tłoczno, jaki dać sobie zapas czasu na dotarcie na miejsce. Dobrze być przygotowanym na różne warunki pogodowe, mieć w plecaku kurtkę przeciwdeszczową, czapeczkę z daszkiem, okulary przeciwsłoneczne i krem z filtrem. W tym czasie gdy my byliśmy pogoda była bardzo zmienna, czasem słońce, czasem deszcz. Warto przygotować się na różne warianty pogodowe wybierając się na cały dzień na tego typu imprezę.

Dzień 2

Poprzedni dzień nauczył nas następujących rzeczy. Wiedzieliśmy, że potrzebujemy około 3 godzin zapasu czasu. Rozeznaliśmy się lepiej w wyznaczonych, specjalnie na tę okazję parkingach. Znawigowaliśmy się bodajże na żółty (oznaczone one było kolorami). Przeszliśmy kawałek pieszo do przystanku autobusowego, z którego odjeżdżały na Monzę specjalne autobusy. Aby do nich wsiąść trzeba było pokazać opaskę na ręku z parkingu, co oznaczało, że mamy bilety na imprezę sportową.

Wzięliśmy ze sobą więcej jedzenia, ponieważ wychodzenie w trakcie wyścigu do toalety, czy do punktu z jedzeniem było bardzo kłopotliwe i czasochłonne. Z dziećmi to już w ogóle skomplikowana operacja.

Ogólnie, drugiego dnia, byliśmy spokojniejsi. Wiedzieliśmy co i jak, na co się nastawić. Szczęśliwie pogoda dopisała, a momentami nawet gdy zza chmur wyszło słońce prażyło niesamowicie.

Oczywiście internet w telefonach nie działał. Nie ma co na to liczyć gdy w jednym miejscu znajduje się taka masa ludzi. 🙂

Oczywiście Grand Prix  Formuły 1 wygrał Charles Leclerc w bolidzie Ferrari, ku ogromnej uciesze Włochów. 🙂 Ich entuzjazm jest olbrzymi, są tak głośni, tak emocjonalni..

Wyścig okazał się przełomowy dla losów obu kierowców Ferrari. Sebastian Vettel został zdetronizowany z pozycji lidera, na korzyść Leclerca. „Umarł król, niech żyje król.”

Po zakończonym wyścigu kibice wpuszczani są na tor. Następnie udają się pod trybunkę, na której odbywa się oficjalne zakończenie z wręczaniem pucharów. My nie poszliśmy, ze względów bezpieczeństwa i z uwagi na dzieci. Spacerowaliśmy po torze robiąc zdjęcia. Na koniec usiedliśmy w barze, by coś zjeść. Wiedzieliśmy, że czeka nas długa droga powrotna do mieszkania. Solidny spacer do parkingu i jazda samochodem. Dlatego nie powtórzyliśmy błędu z dnia poprzedniego gdy wracaliśmy głodni i zmęczeni, aż do Bergamo.

Podsumowanie

Możliwość przeżycia wyścigu Formuły 1 na żywo jest niesamowitym doświadczeniem. Gdyby nie mój mąż, sama nigdy bym się na to nie zdecydowała. Będąc jedyną kobietą w rodzinie często biorę udział w wydarzeniach sportowych, które nie są stricte kobiece. 

Te dwa dni były bardzo wyczerpujące. Dużo chodzenia, lekki stres, ogromny hałas, niewiarygodna ilość ludzi, zmęczenie. Jednak przetrwałam i wiem, że moi chłopacy doceniają moje poświęcenia. A ja lubię obserwować ich reakcje, radość, zadziwienie, ekscytację. Fajnie jest przeżywać wspólnie, rodzinnie. Każda wspólna podróż wzbogaca nas jako rodzinę.

Jednak pomimo wszystkich moich obaw była to interesująca i emocjonująca impreza. Wspaniale było zobaczyć najszybsze bolidy, najlepszych kierowców, poczuć tę atmosferę oczekiwania, ekscytacji. 

Podczas wyścigu sporo się działo, niegroźne wypadki, błędy kierowców, zacięta walka o najlepszy czas i pozycję w tabeli.

Wiadomo, że widzi i wie się znacznie mniej niż podczas oglądania relacji w telewizji, ale zobaczyć i poczuć to osobiście, to zupełnie inna sprawa – warta zachodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *