Dążenie do perfekcji czy do pełni?

Jak wygląda moje życie, jak chcę by wyglądało, czym się kieruję? Dążę do perfekcji, czy do pełni?

Uczę się, cały czas się uczę. Jestem w procesie samorozwoju, poznawania siebie. Moim celem jest życie w zgodzie ze sobą. Jednak, by tego dokonać trzeba najpierw dobrze poznać siebie, uporządkować wnętrze, rozpoznać swoją prawdziwą naturę, zaakceptować i pokochać.

Tracimy skórę duszy, pozwalając by zawładnęło nami ego, kiedy jesteśmy zbyt wymagające i pedantyczne, kiedy bez potrzeby stajemy się męczennicami lub kiedy pcha nas ślepa ambicja.

Biegnąca z wilkami

Często czuję, że jakiś wewnętrzny głoś ciągle pcha mnie do przodu. Ego?

Jest jak woźnica na wozie popędzający swoje konie, każąc im biec w szalonym pędzie. Konie to moje ciało, które ciągle ma być w pracy, na wysokich obrotach. Gdy odpoczywa często ma z tego powodu poczucie winy. I jest ktoś/coś jeszcze – powóz. Na nim siedzą sobie emocje, uczucia. One często nie nadążają za woźnicą i końmi. Co więcej woźnica zdaje się ich nie zauważać, nie zwraca na nie uwagi, nie słyszy ich. Nie zna ich nawet, nie wie jak się nazywają i po co właściwie tam siedzą. 

Tak było dawniej. Dziś jestem świadoma całej tej sytuacji. Staram się odbierać władzę woźnicy i przekazywać ją koniom. One dobrze wiedzą dokąd mają zmierzać, znają drogę do domu. Zauważam też gości na wozie. Słucham ich i pozwalam im być. Nie wyganiam, nie uciszam, nie udaję, że ich nie dostrzegam. 

Obrazuje to nasze trzy centra dowodzenia: Głowa (ego, rozum, umysł), emocje (uczucia) oraz ciało (odczuwanie, wrażenia cielesne).

Dawniej pracowała u mnie głównie głowa. Wszystko musiało być zrozumiane, wytłumaczone, jasne i logiczne. Ponieważ jestem osobą wysoko wrażliwą emocje także często dochodziły do głosu. Jednak nie były uświadomione, zauważone, w pełni poczute i odpowiednio wyrażone. Tłumiłam je albo wyrażałam w sposób niekontrolowany, nadreaktywny. Emocje mną kierowały, rządziły moim zachowaniem. 

Twoje ciało jest twoim domem, więc powracaj do niego cały czas.

Pokochaj swój kobiecy krajobraz

Od półtorej roku jestem w terapii. Spotkałam wspaniałą osobę, która prowadzi mnie i towarzyszy na drodze rozwoju osobistego. Terapeutka, która uczy mnie jak zejść z poziomu głowy na niższe poziomy: emocji i ciała. Często zadawane przez nią pytania „jak się teraz czujesz?”, albo „co wtedy czułaś?” często okazywały się bardzo trudne w odpowiedzi, stawały się pytaniami – przystankami. Wtedy trzeba było powiedzieć woźnicy „prrr”, „zatrzymaj się”. Dać dojść do głosu gościom na wozie czyli emocjom i co równie ważne sprawdzić jak czują się konie, a więc moje ciało. Dla mnie było to zupełnie nowe doświadczenie. Zawsze lubiłam psychologiczne zagadnienia, ale rozkminiałam swoje zachowanie głównie z poziomu rozumu. Praca nad emocjami i ciałem okazała się wspaniałym sposobem na zintegrowanie, poczucie harmonii i jedności. 

W ciągu dnia często zadaję sobie pytanie „jak się czuję?”. Zastanawiam się czego mi potrzeba. Sprawdzam w jakiej kondycji jest moje ciało i ogólne samopoczucie. Jeśli odczuwam silne emocje zastanawiam się skąd pochodzą, jakie jest ich źródło i jak mogę sobie pomóc. 

Daję sobie przyzwolenie na odpoczynek, na spontaniczną zmianę planów. Uczę się odpuszczać dążenia do perfekcji, kontroli, które, jak wiadomo, związane są z poczuciem bezpieczeństwa. Gdzieś, kiedyś zabrakło tego poczucia w moim życiu, więc teraz pomagam sobie je zapewnić poprzez plan, uporządkowanie i kontrolę. Oczywiście wiem, że kontrola to iluzja. Dlatego coraz częściej pozwalam siebie na spontaniczność, działanie w radości i zaufaniu. 

Odpoczynek i regeneracja są niezbędne do zachowania balansu, zdrowia fizycznego i psychicznego. 

Uczę się, by nie wymagać od siebie zbyt wiele. Powtarzam sobie, że jestem wystarczająco dobra. 

Uczę się, by nie porównywać się do innych, nie mierzyć miarą ich sukcesów swoich, a w zamian za to doceniać to, kim jestem i co już udało mi się osiągnąć. Doceniać własny proces rozwoju, punkt, w którym teraz jestem.

Uczę się własnej kobiecości i tego, co to w ogóle oznacza być kobietą. Uczę się własnej cykliczności. Uczę się życia w zgodzie z hormonami, a także w zgodzie z naturą (fazami księżyca, porami roku). 

Nie zostałyśmy skonstruowane tak, aby eksploatować nasze ciała do granic możliwości dzień po dniu. Przepracowanie i popychanie siebie do granic możliwości szkodzi nam i zaburza równowagę hormonalną i emocjonalną.

Pokochaj swój kobiecy krajobraz

Uczę się swojej wysokiej wrażliwości, by nie była przeszkodą w życiu, a wspaniałą, wyjątkową cechą, piękna wartością. 

Gdy dopada mnie frustracja wynikająca z ambicji tłumaczę sobie, że ziemia także nie płodzi przez cały rok. Ma ona czas wzrostu, rozwoju, wydawania owoców, więdnięcia, spokoju i odpoczynku. Uczę się funkcjonować w tym naturalnym cyklu „życia-śmierci-życia.” Uczę się akceptować zmienność, płynność, cykliczność. Czego? Tak naprawdę wszystkiego. Życia, własnej kreatywności, pracy. Coś powstaje, żyje swoim życiem pewien czas, a następnie jest czas rozstania, pożegnania i powitania nowego.

Rozumiem już, że moje 100 % to nie zawsze jest pełne 100 %. Odpuszczam wymaganie od siebie by było inaczej. Akceptuję, że dziś moje „100%” to tak naprawdę 50%, 20%..

Rozwój następuje zrywami. Czasem będziesz trwać w uśpieniu. Nie zniechęcaj się. Pomyśl, że odpoczywasz.

Droga artysty

To właśnie oznacza dla mnie życie w pełni. W pełni ze sobą, w zgodzie z Naturą i w zgodzie z własną naturą, gdzie trzy główne centra dowodzenia (ciało, emocje, umysł) są w harmonii. Życie w poczuciu radosnej samorealizacji i spokoju. W docenianiu i wdzięczności za to co jest.  

2 thoughts on “Dążenie do perfekcji czy do pełni?

  • Reply Love Your Healthy Life Lipiec 5, 2020 at 11:04 am

    Wspaniale, że mogę w małym stopniu obserwować Twój rozwój, jeszcze wspaniałej, że Ty chcesz wzrastać, że masz tak silnie rozwiniętą świadomość. Choć wiele nas różni to cel mamy ten sam, tylko drogi troszkę inne. Ale też każdy ma swoją historię i inną drogę do przejścia. To co jest dobre dla mnie, niekoniecznie będzie dobre dla Ciebie i na odwrót. Też miałam terapeutkę, to było 10 lat temu i pamietam , że to chyba najbardziej wstrząsające doświadczenie.
    Niezmiennie pozdrawiam i wspieram całą sobą❤️

    • Reply justamoments.pl Lipiec 8, 2020 at 11:55 am

      Dziękuję Iza. BArdzo mi miło. Ja także cieszę się, że Ciebie spotkałam. I tak jak piszesz, każda z nas ma swoją drogę, ale cel ten sam. I to jest piękne w tym świecie – ta różnorodność dróg, religii, filozofii, poglądów. Każdy wybiera dla siebie najlepsza z opcji. Dziękuję za wsparcie. Ja także mocno kibicuję Tobie i z przyjemnością śledzę twoj rozwoj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *