Miesiączka – powód do dumy czy do wstydu?

Co sądzicie o pomyśle, by pierwszy dzień miesiączki był ustawowo dniem wolnym od pracy? Bardzo ciekawy i mądry postulat, prawda?

Cykl menstruacyjny rządzi przepływem energii kobiecej. Niesie on ze sobą nie tylko comiesięczne krwawienie, ale również informacje, duchowość, kreatywność. Pokazuje nam, że w każdej fazie mamy dostęp do niesamowitych supermocy, których możemy użyć do poprawy naszego życia i pełniejszego wyrażania siebie.

O ile w szkole czasem rodzice wypisali zwolnienie, o tyle jako dorosłe kobiety raczej nie bierzemy dnia wolnego z pracy z powodu krwawienia. Przynajmniej ja nie znam takich przypadków. A szkoda, uważam, że kobiety powinny mieć do tego prawo. Myślę sobie, że dawniej kobiety nie pytały nikogo o zgodę i po prostu oddalały się w ustronne miejsce, by spokojnie krwawić i przeżywać ten mistyczny moment w spokoju. Odebrano nam do tego prawo uznając kobiety w tym czasie za nieczyste. Powoli zanikał dawny hołd i szacunek oddawany kobietom jako niezwykłym istotom, kreatorkom życia. 

Teraz wmawia się nam, że możemy działać przez cały czas (jak mężczyźni?). Możemy, ale czy chcemy?

Ja z pewnością nie. Już nie.

Tak wiele z nas wyrzekło się drugiej połowy cyklu menstruacyjnego. Podczas gdy pierwsza połowa to głęboki wdech, druga to wydech, uwolnienie – możliwość, aby przestać robić i po prostu być, pozwolić naszemu sercu, trzewiom, łonu poprowadzić nas w inny, głębszy sposób.

Kobiety dały się zwieść i próbują żyć według męskich wzorców. Zasmuca mnie ten fakt. Jednocześnie widzę w tych oderwanych od swojej natury kobiet dawną siebie. 

A krwawienie? To już w ogóle jakieś „przekleństwo”. Co więc proponuje nam patriarchalne społeczeństwo? Jak boli, weź tabletkę przeciwbólową. Możesz iść na basen, na łyżworolki, robić co tylko masz ochotę. Nie pozwól, by miesiączka była przeszkodą i wykluczała cię z codziennych aktywności. Włóż tampon i po sprawie. A najlepiej jeszcze białe, obcisłe spodnie. Jednak czy na tym nam, kobietom zależy, b działać cały czas, bez przerwy? Wypierać się tego, co czujemy, zagłuszać emocje, lekceważyć przekaz płynący z ciała?

Niedysponowana na lekcjach wuefu? Nauczyciel machnie ręką i ironicznie rzuci „okres to nie choroba.” Później słyszymy „ciąża to nie choroba”. Oczywiście, że nie. To misterium, z którego patriarchalny świat nas odarł. Są to piękne, acz bolesne momenty w życiu kobiety, podczas których tylko ona wie jak się czuje i czego potrzebuje. Wymagałabym od świata, by to uszanował zamiast traktować w pogardliwy sposób.

Bycie kobietą może być fascynującą przygodą. Dla mnie oznacza to życie w zgodzie ze swą, kobiecą, cykliczną naturą. Szacunek do swojego ciała i świata przyrody. Postępowanie według tego, co ja uważam za słuszne, a gdy zajdzie potrzeba obrona własnych wartości. Mówienie własnym głosem, pielęgnowanie relacji, w tym relacji z samą sobą, empatia, opiekuńczość,

Będąc grubo po 30-tce zwracam się ku kobiecości, wracam do korzeni, odkrywam swoją naturę na nowo. Oddaję jej cześć, ukochuję ją i chronię. Wymaga to odrobiny odwagi, ale już mogę to zrobić, bo czuję się wewnętrznie na tyle mocna i zbudowana, by chronić to, w co wierzę i iść za tym czego pragnę.

Przestałam postrzegać okres jako przeszkodę, przykrość, problem. Przestał być dla mnie czymś wstydliwym. Szanuję ten czas i dobrowolnie zwalniam wtedy tempo życia.  To czas misterium i zagłębiam się wtedy w sobie, uzyskuję nową wiedzę. Prowadzenie dziennika i obserwacja siebie w trakcie cyklu przynosi mi wiele informacji, większe zrozumienie siebie, a także  spokój, bo wreszcie nie muszę się wstydzić i wypierać własnej cykliczności.

Moja faza przedmenstruacyjna stała się moim mentorem pomagającym mi prawdziwie odzyskać mój głos i wyrażać moją prawdę.

  • Cytaty pochodzą z książki „Pokochaj swój kobiecy krajobraz” Lisy Lister

2 thoughts on “Miesiączka – powód do dumy czy do wstydu?

  • Reply Paulina Sierpień 5, 2020 at 3:12 pm

    Bardzo potrzebny dziś artykuł – komenatrz. Menstruacja to czas dla kobiety który przypomina jej o Kobiecości. Podobnie ja z wiekiem zaczełam akceptować i szanować okres. Dla mnie – dziewczynki – było to coś wstydliwego, chociaż pierwszą miesiączkę miałam dopiero w wieku 14 lat. Często bywała dla mnie momentem dyskomfortu i bólu. Dzisiaj jest to mój czas, często jeszcze bolesny, ale wiem, że potrzebny. Czas kiedy coś nowego tworzy się we mnie, a stare odchodzi. Czas menstruacji to czas mojego oczyszczenia.

    • Reply justamoments.pl Sierpień 7, 2020 at 8:46 am

      Dokładnie tak. Wspaniale,że to w sobie szanujesz. Pięknie to opisałas. Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *