Dogonić marzenia

Marzenia. Każdy z nas je ma. Banalne lub wyrafinowane. Nie zawsze się spełniają. Mimo wszystko chyba warto je mieć. Marzenia, plany, cele. Napędzają do działania, motywują, a często podtrzymują chęć do życia.

Sporo moich marzeń się spełniło. Pragnień, głównie tych z dzieciństwa. Najczęściej lubiłam bawić się w szkołę, być nauczycielką. Z jakichś powodów zostałam nauczycielką jogi. Moje ponad dwu letnie poszukiwania własnej drogi życiowej, głównie w aspekcie zawodowym, zaczęły nabierać jakiejś formy. Ostatnio odważyłam się na kolejny krok – założenie własnej działalności, stworzenie własnego studia jogi. Pragnęłam stworzyć piękną, przyjazną przestrzeń do rozwoju. Tej jesieni poczułam na to gotowość. A może to była desperacja? W każdym razie zdecydowałam się na ten krok. Chciałam się rozwijać, lecz nie miałam nowych możliwości pracy i rozwoju. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. „Nie ma rzeczywistości? Stwórz ją.” – jak mawia mój mąż. Posłuchałam rady. Wsłuchiwałam się także w siebie, jak czuję się z tą decyzją. Czy jest ona z głowy czy w potrzeby serca? Jak się z tym czuję? Czy się boję? Wiele pytań zadawałam samej sobie. Okazywało się, że nie czułam strachu, ale dziwny spokój i pewność. Może to dobry znak? Czas pokaże. Stwierdziłam, że chcę spróbować. Bez względu na efekt końcowy. Czy to będzie sukces, czy porażka, chcę spróbować. Zbyt wiele goryczy czułam już w sobie z powodu utraconych życiowych szans i marzeń. Nie chciałam za kolejnych dziesięć lat żałować, że nie spróbowałam. Żyć w poczuciu niewykorzystanej szansy, straconego czasu. To okropne uczucie i zbyt długo już się z nim zmagam.

Poza tym, czy zawsze brak powodzenia to porażka? Przecież każde doświadczenie czegoś nas uczy, jest dla nas lekcją. Wyciągamy wnioski, zmieniamy się. W ten sposób powstało studio jogi Satja. Klimatyczne miejsce sprzyjające rozwojowi, odprężeniu, poszukiwaniom osobistym. Każdy na macie wykonuje swoją pracę. Czuję radość i wdzięczność za to, że mogę komuś w tym asystować. To wspaniałe uczucie móc robić to, co się kocha. Joga jest moją pasją, drogą rozwoju osobistego. Lubię się dzielić swoja wiedzą, doświadczeniem. Czuję, że mam się czym dzielić i pragnę wnosić dobro do świata. Mogę to robić za pomocą jogi i to jest wspaniałe uczucie. Praca w grupie przynosi inną energię i inny rodzaj satysfakcji. To coś zupełnie innego niż praktyka własna, w domowym zaciszu czterech ścian. To wzajemny rozwój, dawanie i otrzymywanie. Przepływ, wzrost, wymiana. Każdy jest jednocześnie uczniem i nauczycielem. Moje studio może będzie początkiem fascynującej przygody. Może otworzy przede mną nowe ścieżki, poprowadzi w nowe, ciekawe kierunki. Już teraz czuję, że na inny poziom wzniosłam mój rozwój osobisty. Praca, jako nauczycielka jogi we własnym studiu, daje mi poczucie spełnienia, zadowolenia i satysfakcji. Oczywiście są momenty zwątpienia, słabości. To droga pełna wyzwań. Dużo uczę się o sobie, zmieniam się jako nauczyciel. Jednocześnie mam o wiele więcej motywacji do dalszego rozwoju, nauki, poznania. Czuję, ze moje życie zyskało inny wymiar, głębię, nowy sens. 

fot. Agnieszka Wanat

Nie ukrywam, że trochę się obawiam czy to nie będzie efekt mojego, kolejnego, słomianego zapału. Przekonuję samą siebie, że warto w życiu próbować różnych rzeczy licząc się z tym, że nie każda z nich przyniesie sukces lub oczekiwane rezultaty. Trzeba próbować, sprawdzać się, stawiać sobie nowe cele, wyzwania. W ten sposób odbywa się rozwój. „Nie popełnia błędów ten kto nic nie robi”. Zastanawiałam się nad tym ostatnio. Nad moim instagramem, blogiem, zabawą z fotografią. W żadnej z tych sfer nie stałam się prosem. Ale czy to porażka? Z pewnością wiele się nauczyłam, poznałam wartościowe osoby, zyskałam lekkość pisania, odwagę. Wrzucanie w odchłań sieci internetowej osobistych treści wymaga odwagi. Obnażanie swoich lęków, najbardziej osobistych emocji i przemyśleń wymaga odwagi. Podobnie jak przyznanie się do psychoterapii. Mimo, że nie stałam się sławną blogerką, influencerką czy inną „erką” to jestem wdzięczna za te doświadczenia. Wdzięczna samej sobie za te wszystkie teksty i zdjęcia, które stworzyłam. Wdzięczna za drogę jaką do tej pory przeszłam goniąc swoje marzenia. I choć przy okazji wylałam może łez i frustracji. I choć przy tej okazji także wątpiłam w siebie częściej niż wierzyłam. I choć moi bliscy pewnie nie raz czuli niepokój, niepewność związane z moją przyszłością i moim szczęściem. I choć znajomi się podśmiewali, a może nawet czasem pukali w czoło.. To ja i tak się cieszę, że jestem w miejscu, w którym jestem. I czuję wdzięczność za tę drogę. Za te wyzwania, całą karuzelę uczuć. Robię to, co lubię – uczę jogi. A czy to moje właściwe powołanie czy tylko znów dróżka prowadząca do kolejnego celu, to się okaże. Niemniej czuję radość i podekscytowanie. Życie może być wspaniałą przygodą. 🙂

 

Fot. główna : Katarzyna Anna Tkaczyk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *